3.10.2017

O nas

Naszą działalność przy UW rozpoczęliśmy pod koniec lat 70. Był to okres tworzenia pierwszych struktur organizacyjnych związanych z karate w Polsce. Zaczęły powstawać pierwsze sekcje, kluby, a wreszcie Polski Związek Karate, który skupiał praktycznie większość klubów związanych ze sztukami i sportami walki. W tych działaniach braliśmy czynny udział, a nasi trenerzy: Leszek Drewniak (szkoleniowiec i jeden z twórców jednostki specjalnej GROM) i Paweł Rafalski (doskonały technik, wielokrotny medalista i wspaniały nauczyciel) byli długoletnimi głównymi szkoleniowcami PZK i trenerami kadry Polski.

Od początku naszej działalności byliśmy związani z karate Shotokan i karate Wado-ryu, co było wynikiem naszych kontaktów zagranicznych. A co w efekcie zaowocowało naszym podejściem do karate, jako do czegoś bardzo precyzyjnego i wypracowanego, wymagającego dużego nakładu pracy zarówno fizycznej jak i intelektualnej.

Braliśmy udział w zawodach WUKO, WKF, obecnie w WOF. Dało nam to okazję do cieszenia się z wielu medali zdobytych przez naszych zawodników. W Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych (2003-2004 r.) wywalczyliśmy I miejsce w rywalizacji Uniwersytetów i II miejsce w klasyfikacji Szkół Wyższych. W 2009 r. w Mistrzostwach Polski Shorin-ryu zdobyliśmy 13 medali, z czego 9 złotych i 4 srebrne oraz dwie nagrody specjalne dla najlepszych zawodników

Po 1989r. możliwość nawiązywania kontaktów z uznanymi nauczycielami zagranicznymi znacznie wzrosła, z czego skrzętnie korzystaliśmy. Uczyliśmy się między innymi u:

  • Rob Zwarties 7 dan Wado-ryu
  • Keneth Funakoshi 9 dan Shotokan
  • Taika Oyata 10 dan Ryu-te
  • Kenyu Chinen 9 dan Okinawa Shorin-ryu / 8 dan Okinawa Kobudo
  • i wielu innych.

Ich wpływu na nasze karate nie da się przecenić. Szczególną rolę odegrał i nadal odgrywa, sensei Chinen, dzięki któremu dane nam było poznać różnicę między starym a nowym podejściem do tej sztuki walki, zarówno w technikach jak i w założeniach. Od niego też czerpiemy wiedzę dotyczącą Kobudo. Stały kontakt z dobrym nauczycielem, to ważny element rozwoju, a dzięki sensei Aleksandrowi Staniszewowi (7 dan Okinawa Shorin-ryu Karate-do i 6 dan Okinawa Kobudo), który jest prekursorem Okinawa Karate w Polsce i prezydentem Polskiej Unii Okinawa Shorin-ryu Karate-Do Kobudo, która działa w ramach, World Oshukai Dento Okinawa Shorin-ryu Karate Do Kobudo Federation, taki kontakt mamy już od lat.

Dlaczego Okinawa Shorin-ryu Karate-Do?

Ponieważ najlepiej uczyć się od najlepszych. Od tych, którzy o karate wiedzą najwięcej i to z pierwszej ręki.

Czy „karate jest jedno”?
Jest wiele szkół karate.
Często mimo zewnętrznych podobieństw, zawartość merytoryczna może być zupełnie inna. Począwszy od techniki, taktyki, poprzez wykonanie i zrozumienie form, na kumite kończąc, mamy do czynienia z bardzo różnymi, mniej lub bardziej udanymi, stylami.
Różnorodność jest dobra i potrzebna, bez niej świat byłby nudny.
Niestety wiedza niektórych prowadzących zajęcia, to parę przejrzanych książek i kilka obejrzanych filmów. Brak nauczyciela, pokory, cierpliwości, zdolności, procentuje tym, że osoby ambitne, ale niedouczone, tworzą własne kluby karate, które mają być bardziej uniwersalne od tego, które było kształtowane i dopracowywane przez wiele pokoleń karateków. Niestety, odbija się to ujemnie na ćwiczących i na opinii o sztukach walki. Nauczyciel świadczy o uczniu, a uczeń o nauczycielu, bez dobrych wzorców ciężko jest osiągnąć dobre rezultaty, dlatego warto wiedzieć, kto u kogo, kiedy i czego się uczył.
Bez względu na to, z czym mamy do czynienia: Shotokan, Kyokushin, Oyama czy setkami innych odmian, prawdziwe karate powstało na Okinawie, tam są jego korzenie i wciąż żywe źródło. Wiele szkół samoobrony, które powstały w dużej mierze w oparciu o techniki karate (często o tym nie wiedząc) m.in. krav maga i różne odmiany tzw. combat, jest zlepkiem technik, które z różnym skutkiem, naśladują to, co było znane i stosowane od lat w tradycyjnych sztukach walki. W odróżnieniu jednak od tych ostatnich, nie stanowią one najczęściej spójnego systemu techniczno-etyczno-wychowawczego i dając do ręki broń, nie dbają o to, kto ją dostanie i jak się nią posłuży.
Żeby zrozumieć siebie, świadomie kontrolować swoje ciało i emocje, patrzeć i widzieć, trafnie interpretować rzeczywistość, potrzebna jest dojrzałość, która przychodzi wraz z upływem czasu. Droga na skróty, niosąc złudną nadzieję na szybsze dotarcie do celu, często prowadzi na manowce.
Karate jest jak wykuwanie samurajskiego miecza. Cierpliwie i z uwagą, nakłada się na siebie miliony warstw, jedna po drugiej, odpowiednio je za każdym razem obrabiając, aż uzyskamy klingę z jednej strony bardzo twardą, z drugiej elastyczną, która jest w stanie przeciąć prawie wszystko.
Sztuki walki, nie mają nic wspólnego z bijatyką i agresją. Wręcz przeciwnie, uczą jak panować nad sobą, zaczynając od aspektów zewnętrznych, a na wewnętrznych kończąc. Dzięki karate, wiele mocno zwichrowanych charakterów i pogiętych życiorysów, udało się wyprostować i wprowadzić na właściwe tory. Zostało to docenione przez specjalistów: psychologów, socjologów, naukowców, lekarzy, w wielu krajach( m.in. w USA, Kanadzie). Tam gdzie istnieje możliwość wystąpienia zjawisk patologicznych, otwiera się szkółki karate, które doskonale spełniają swoją rolę edukacyjno-wychowawczą, zaspokajając jednocześnie potrzebę ruchu, rywalizacji i przynależności.

Uprawianie sztuk walki, to praca nad sobą, to rywalizacja z samym sobą, to pokonanie swoich słabości fizycznych i umysłowych, to praca nad ciałem i duchem, nad swoimi negatywnymi emocjami, nad swoim lenistwem i niedbalstwem, to poznawanie siebie, poszukiwanie siebie, swojej roli w życiu i w społeczeństwie.
Sztuki walki powinny czynić nasze życie lepszym, pełniejszym, bardziej wartościowym. Powinny nas otwierać na ludzi i na świat, ten otaczający nas dookoła i ten, który nosimy w sobie.